AKTUALNOŚCI

Bytów. O dojrzałości poetki w jesieni życia

photo

icon03/09/2013

Basia

025Mówi o sobie Kaszubka z Lwowa. Zadebiutowała w 2008 r., tworzy jednak od ponad 60 lat. Bytowska poetka Wanda Majewicz-Kulon wydała kolejny zbiór swoich wierszy.

ZRODZONE NA SKRAWKACH PAPIERU

Na skraju miasta w niewielkim domu pod piaszczystą skarpą mieszka od kilkudziesięciu lat. Kiedyś z rodzicami, dzisiaj z mężem i dziećmi. Otoczone wysokim zielonym płotem podwórze porastają drzewa i krzewy. Kiedy je mijamy i wchodzimy do budynku, wita nas szczekanie dwóch kundelków. Starsza pani o jasnych włosach i łagodnym uśmiechu uspakaja zdenerwowane zwierzęta i serdecznie zaprasza do środka na piętro. – Proszę się rozgościć w mojej pracowni – mówi. Pracownia to niewielki pokoik z oknem na pobliskie łąki. Oprócz antycznych mebli pomieszczenie zdobią liczne leciwe obrazy w pozłacanych ramach i stare zegary. Półki i regały pełne są książek. W rogu tuż przy oknie stoi biurko, a na nim komputer. To tutaj poetka przepisuje napisane przez siebie wiersze. Drukuje, a następnie skrzętnie układa w segregatorach, opieczętowując je datą powstania. – Nie potrafię pisać tak od razu na komputerze, nie mam też żadnego zeszytu, notatnika. Kiedy coś mi przyjdzie do głowy, biorę to co pod ręką i kreślę słowa – opowiada Wanda Majewicz-Kulon, pokazując chusteczki i stare koperty zapisane drobnym ściegiem. – Nie drukuję też wszystkiego. Czasami nawet podrę to co już gotowe. Gdybym wszystko zbierała, zagubiłabym się w tych papierach – opowiada z uśmiechem kobieta, stawiając na stole herbatę owocową.

PISZĘ TO CO CZUJĘ

Tuż obok poczęstunku leży kilka książek – to zbiory jej wierszy. W. Majewicz-Kulon ma na swoim koncie już 7 tomików. Jej utwory publikowane są też w antologiach wydawanych przez bytowski Klub Literacki „Wers” oraz słupski Klub Wtorkowych Spotkań, których jest członkiem. Kobieta zadebiutowała w 2008 r. tomikiem „Słońce zrodzone”, tworzy jednak od kilkudziesięciu lat. – Moje dzieci śmieją się, że piszę wiersze od urodzenia. Zresztą wiele powstawało z myślą o nich. Dla nich tworzyłam, a potem im czytałam – opowiada pani Wanda. – Pierwszy wiersz napisałam, gdy byłam zdaje się w drugiej klasie szkoły podstawowej. Nie pamiętam dokładnych słów, ale przypominam sobie, że to prośba do Boga o powrót do zdrowia dla mojego taty, który miał akurat złamaną rękę – wspomina bytowianka. Sięgając jednocześnie po papierosa i leżące na stole książki, ciągnie swoją opowieść. – Nigdy mi się nawet nie śniło, że będę miała własne tomiki. To wszystko stało się za sprawą Wacława Pomorskiego, gdy osiem lat temu trafiłam do „Wersu”. Pokazałam jemu kilka utworów, a jakiś czas później otrzymałam od niego w prezencie Antologię poezji polskiej z dedykacją, która jeszcze bardziej pobudziła mnie do działania – uśmiecha się serdecznie kobieta, prezentując otrzymany przed laty prezent. – Najpierw było „Słońcem zrodzone”, taki zbiór mojego życia, a potem „Tęczowa wyliczanka” z wierszami dla dzieci. Wtedy zaczęły się też spotkania z moimi najmłodszymi czytelnikami. To było niezwykle miłe słyszeć jak dzieci recytują moje wiersze, przygotowują ilustracje do nich – wspomina pani Wanda i pokazuje dwie obszerne kroniki, w których umieszcza fotki ze spotkań, zaproszenia, artykuły z gazet. – Największą niespodzianką było jednak, kiedy dowiedziałam się, że mój klubowy przyjaciel Sławek Kortas przygotowuje pracę magisterską na podstawie mojej książki dla dzieci. Dzięki niemu wydana została „Tęczowa wyliczanka”, do której dołączona jest również płyta z recytacjami wierszy – mówi poetka. Na swoim kocie ma również niewielki zbiorek fraszek „Musztarda po herbacie”. Z kolei w 2010 r. ukazał się bardzo osobisty zbiór „Szept serca”, który poetka zadedykowała swojemu mężowi Eugeniuszowi.

JESIENIĄ…

Najnowszy zbiór opatrzyła tytułem „W zwierciadle pamięci”. – Tomik dedykuję mojej rodzinie, przyjaciołom. To taka moja osobista rozprawa z przeszłością. Początkowo myślałam nawet nad tytułem „Jesienny”. Taka jesień życia pełna wspomnień, tęsknoty – mówi z zadumą pani Wanda. Pełen zadumy jest też sam zbiorek. Wiersze, które się w nim znalazły, to swego rodzaju refleksja nad człowiekiem, czasem, przemijaniem, gdzie osobiste wspomnienia autorki, przez które przeplata się ciepłe lato i barwna, melancholijna jesień. W. Majewicz-Kulon pokazuje w tych utworach, że wszystkie wspomnienia niemal jak ziarnka piasku odciskają się w duszy, a ułożone z „puzzli zdarzeń” składają się w jeden obraz. Tomik „W zwierciadle pamięci” to obraz dojrzałej poetki w jesieni życia. Osoby niezwykle skromnej i bardzo wrażliwej, oddanej rodzinie i przyjaciołom.

Nie jest to jednak koniec twórczości bytowianki. Jak zapewnia, jeszcze wiele ma do opowiedzenia.

B.K.

banner
banner
banner

ARCHIWUM PDF