REPORTAŻE

icon28/12/2016

Diana

Magia w szkle zamknięta

Magia w szkle zaklęta Od progu światło przenikające przez różnobarwne szkło, otula i napawa spokojem. Trzask w kominku i widok na rozlewisko tuż za oknem dopełniają całości. W takim otoczeniu łatwiej o spokój i skupienie, a te przydają się w pracy nad witrażami. Wyjeżdżając z Tuchomia w stronę Modrzejewa, na pierwszym wzniesieniu widać polną drogę. U jej początku stoi domek. Przed nim podjazd, drewniany płotek – nic niezwykłego. Dopiero nietypowa tabliczka z nazwą ulicy i numerem domu, tuż przy wejściu, każe się zastanowić, kto tu mieszka. Od wejścia wita nas spokojna muzyka płynąca gdzieś z wnętrza. No i ta gra światła, przenikającego przez różnobarwne mozaiki ze szkła lamp, zdobiącego okna i ściany. Witamy się z gospodarzem [...]

REPORTAŻE

icon02/11/2016

Diana

Wędkarze z zakasanymi rękawami

Działają 3 lata. Nie tylko wędkują, ale i troszczą się o okolice jeziora, które dzierżawią. Nad jezioro Borowe, położone ponad 2 km od centrum wsi, otoczone z każdej strony lasem, prowadzi polna droga. Nią często nad wodę zdążała grupa zapalonych wędkarzy, którzy lubili przesiadywać z wędkami w dłoniach. Rozmawiali nie tylko o przynętach, zanętach, wielkości haczyków oraz kołowrotkach. Zaczęli poruszać też temat terenu wokół jeziora. Z czasem chcieli czegoś więcej nie tylko dla wędkarzy, ale i mieszkańców oraz osób, które korzystają z Borowego. Formalnie wszystko zaczęło się 24.11.2013 r. Nad projektem myśleli jednak o wiele wcześniej. – Prowadziliśmy luźne rozmowy, szczególnie przy wędkowaniu, aby założyć stowarzyszenie. Jednak [...]

REPORTAŻE

icon19/10/2016

Diana

Do życia potrzebuje przestrzeni

Pojechać do Irlandii śpiewać religijne pieśni? A może podróżować autostopem jak zakonnice? I czy siła przyciągania dotyczy tylko grawitacji? Wiejskie marzenia Jedziemy na spotkanie z Karoliną Materek. W centrum Modrzejewa (gm. Tuchomie) wjeżdżamy na polną drogę. Mijamy pola i tylko jeden dom. Przed wjazdem do lasu skręcamy w lewo. Po kilkuset metrach już widzimy już konie pasące się na łące. W końcu pojawia się drewniany dom. Gospodyni wita nas serdecznym uśmiechem. Siadamy na ławce na podwórku. Zaczynamy rozmawiać o jej życiu i przeprowadzce z Gdańska. – Zawsze chciałam mieć dom nie tyle w samej wsi, co na uboczu. By po otworzeniu drzwi od razu witał las. To była moja wizja z dzieciństwa. Jako mała dziewczynka często jeździłam z [...]

REPORTAŻE

icon25/08/2016

Diana

Przywitał się z Bytowem

Studia w Krakowie, zagraniczne staże, potem trzyletnia aplikacja, kilka lat pracy w stolicy Małopolski, i… – Zatęskniłem za Bytowem, więc się przeprowadziłem i teraz tutaj układam sobie życie – mówi adwokat Paweł Szmurło. W Bibliotece Miejskiej od ubiegłego tygodnia można oglądać jego zdjęcia. DLATEGO PRAWO Urodził się w Bytowie, tu skończył szkołę podstawową, gimnazjum i liceum ogólnokształcące. Wtedy stanął przed wyborem, co chce robić w życiu. – Modne wśród znajomych były studia techniczne albo stricte humanistyczne, jak socjologia, psychologia. Na te pierwsze nie chciałem iść z braku zamiłowania do matematyki. Z kolei drugie nie nęciły, więc znalazłem coś pomiędzy. Czułem, że prawo to zawód dla mnie, bo [...]

REPORTAŻE

icon24/08/2016

Daniel

„Na kawę” z Hanną Maliszewską

Hania Maliszewska szybko dała się poznać jako przesympatyczna dziewczyna. Co ujęło nas najmocniej, to jej miłość do rugby. Jak sama mawia – to nie dyscyplina sportu, a styl życia. Spotkaliśmy się w restauracji T29 Sports Pub na PGE Energa Arenie w Gdańsku.Daria Dyks – Jak właściwie zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?Hanna Maliszewska – Ponoć już w szkole miałam niestwierdzone ADHD (śmiech). Od dziecka nie mogłam usiedzieć w miejscu. Dużo grałam w piłkę ręczną, koszykówkę, trenowałam piłkę nożną w Canicule Bytów. Po szkole poszłam na Akademię Wychowania Fizycznego w Gdańsku, bo zawsze chciałam być nauczycielem.Czyli zaczęło się od futbolu?Przez pięć lat grałam w piłkę nożną. Niewiele w futbolu osiągnęłam. Czasem z [...]

REPORTAŻE

icon07/08/2016

Diana

Z Tuchomia do Krakowa rowerem w 5 dni

Przebita opona. Tysiące spalonych kalorii. 716 pokonanych kilometrów. Ból mięśni. Wszystko po to, by spełnić jedno z życiowych marzeń. Z Marcinem Mocholem rozmawiamy trzy dni po jego powrocie do domu. Zdążył już złapać oddech po wyprawie, którą planował od dawna. – Zawsze lubiłem jeździć rowerem. Już dawno myślałem o takim wyjeździe. Pojawiła się rodzina, dzieci i zeszło to na dalszy plan. W zeszłym roku temat powrócił, ale sprawy dnia codziennego pokrzyżowały plany – tłumaczy M. Mochol, który w tym sezonie wreszcie zrealizował marzenie. – Do pokonania tej trasy przygotowywałem się dłuższy czas. Od wiosny, kiedy zrobiło się cieplej, przejechałem rowerem 3,5 tys. km, by być gotowy kondycyjnie. Sprawdziłem też [...]

banner
banner
banner
banner
banner
banner

ARCHIWUM PDF