REPORTAŻE

Rozmawiali o piwie w browarze

icon01/01/2017

Diana

Kiełbasa w piwie raczej nie znajdzie się na wigilijnym stole. Ale już na Sylwestra czy w karnawale… O tym, jak uwarzyć najlepsze piwo, w Browarze Bytowskim rozmawiali specjaliści i domowi piwowarzy.

Mija blisko rok od kiedy Browar Bytów wznowił warzenie piwa w dawnej mleczarni przy ul. Szarych Szeregów. Od tego czasu firma rozwinęła działalność. Chmielowe trunki produkowane w naszym mieście, o różnych smakach, odcieniach i mocy, mają już swoich zagorzałych amatorów w całej Polsce. Hasło „Piję Bytów, bo lubię” rozpoznawalne jest nie tylko przez specjalistów branży i domowych piwowarów. Internet pełen jest filmików i komentarzy zachwalających piwo Bytów. Znajdujemy nawet relacje z podróży przez cały kraj, aby odwiedzić miejsce, gdzie jest produkowane. Tymczasem w ubiegłym tygodniu z zaproszenia Browaru Bytów skorzystali bytowscy piwowarzy domowi, których też u nas nie brakuje.

Z procesem warzenia piwa w Bytowie zapoznał ich Dariusz Czaja, w świecie piwowarów znany m.in. pod nickiem Czujnik. – 90% zawodowych piwowarów wywodzi się ze środowiska osób warzących piwo w domu – mówił D. Czaja, piwowar w bytowskim browarze.

Początki tego prężnie dziś rozwijającego i popularnego hobby sięgają końcówki lat 90 tych. – Pamiętam jak uwarzyłem swoje pierwsze piwo w 2003 r. Na jednym z forów internetowych poznałem człowieka, który przywiózł mi pociągiem w reklamówce wszystkie niezbędne produkty, drożdże chmiel i słód. Co z tym zrobić dowiedziałem się z internetu. Na początku był znacznie większy problem z kupieniem produktów potrzebnych do uwarzenia piwa. Często korzystało się ze znajomości. Były tylko dwa słody – karmelowy i podstawowy pilzneński. W 2005 r. po raz pierwszy zobaczyłem, jak wygląda chmiel granulowany. Nie wiedziałem, jak go dawkować. Do rozwoju piwowarstwa domowego przyczynił się internet. Powstały pierwsze sklepy oferujące wszystkie akcesoria, co znacznie ułatwiło warzenie własnego piwa – mówił D. Czaja. Rok temu jego hobby stało się pracą. – Inna jest tylko skala. Sam proces warzenia niczym się nie różni. Są programy, które w zależności od potrzeby wyliczą recepturę i ilości składników. O smaku decyduje jednak wiele czynników w tym woda, a nawet otoczenie bakteryjne, w którym odbywa się warzenie – mówił D. Czaja.

Zwiedzający browar zapoznali się z całą linią produkcyjną. – Proces zaczyna się od silosu ze słodem podstawowym pilzneńskim. Przenośnikiem ślimakowym transportujemy go do zasobnika, w którym po zważeniu miesza się z innymi składnikami. Największą ilość, jaką wykorzystaliśmy na jedną warkę, to 1,2 t. Jednorazowo możemy wybić (uwarzyć) 4 tys. litrów – tłumaczył D. Czaja.

Składniki w suchej postaci przez śrutownik trafiają do kadzi zaciernej. – Tutaj mieszamy słód z wodą w odpowiedniej temperaturze. Warkę rozpoczynamy od podgrzania 2 tys. l wody, co trwa ponad 1,5 godziny. Jeśli chodzi o nasze piwa stosujemy dwie temperatury. Jedną średnią temperaturę zacierania. Jeżeli chcemy uzyskać piwo bardziej odfermentowane, cięższe, to wystarczą 63-64 st C. W przypadku lżejszych potrzeba 67 stopni przez 60 minut – mówił D. Czaja.

Z kadzi zaciernej wszystko trafia do kadzi filtracyjnej, gdzie złoże się układa. Czysta brzeczka spływa do kolejnego zbiornika. Finiszem jest czwarty kocioł zacierny – mówił D. Czaja.

Poszukując nowych smaków eksperymentuje się. – Czasami inspirację czerpie się z internetu. Ktoś chwali się swoim pomysłem, dlatego chce się samemu to powtórzyć. Czasami dochodzi do tego własna modyfikacja. Ktoś dodaje do piwa papryczkę albo kolendrę. I tutaj obowiązują trendy. Dużo ludzi zafascynowanych jest Ameryką i wszelkiego rodzaju aipy, ipy. Dużo ludzi wybiera ciemne piwa typu stout, ris czy porter. Nowością są piwa kwaśne. Niektóre z nich smakują tak jak dobry wytrawny szampan. Ich jedyny problem to brak piany. Style i upodobania się zmieniają, tak jak zmienia się smak wraz z wiekiem – opowiadał D. Czaja.

Zwiedzanie browaru było okazją do skosztowania dopiero co uwarzonego piwa ciemnego. – Szkoda, że takich waszych produktów nie możemy kupić w miejscowych sklepach – żałowali bytowscy piwowarzy domowi, degustując ciemny napój spuszczony ze zbiornika do leżakowania. – Większość piw robimy na zamówienie. Często cała partia trafia na południe Polski. Jest szansa, że niebawem i w Bytowie będzie można się napić ciemnego karmelowego „dwudziestki piątki”, które już u nas leżakuje – mówił D. Czaja.

Browar Bytów chce utrzymać pozycję browaru regionalnego, ale ma też plany w kierunku rynku piw kraftowych (odpowiedź małych browarów na aktualne style smakowe) oferowanych przez inne podobne firmy w całej Polsce. – Mamy już m.in. chmielone Chop in i Hop in. W przyszłym roku chcemy uwarzyć pierwsze piwo kwaśne – zapowiada D. Czaja.

Niebawem na rynek trafi też specjalna propozycja na zimowe wieczory – piwo korzenne. Świetnie smakujące i rozgrzewające spożywane na ciepło. – Śledzimy trendy rynkowe i eksperymentujemy. Obecnie np. leżakujemy piwo w beczkach dębowych, które będzie czekało na sprzedaż ok. 8 miesięcy. Jedną z naszych najbliższych inwestycji jest zakup saturatora, który pozwoli na rozszerzenie produkcji o napoje bezalkoholowe, chmielowo-słodowe oraz różnego typu smakowe – zapowiada Kuba Błajet, prezes zarządu Bytów Browar Kaszubski sp. z o.o.

Browar Bytów ma już sukcesy, ale też kolejne pomysły na rozwój. – Obecnie wprowadzamy nasze produkty na stałą półkę w sieci delikatesów Piotr i Paweł. W okresie przedświątecznym nasze zestawy upominkowe piw regionalnych i smakowych (3 piwa + szklanka) można znaleźć w takich sieciach jak Careffour, Auchan i Inter Marche na terenie całego kraju. Współpracujemy z hurtowniami w całej Polsce. Nasze główne rynki zbytu to Trójmiasto. Jesteśmy tam dostępni w ponad 30 lokalach, często modnych i topowych. W sezonie w kręgu naszego zainteresowania jest rynek nadmorski. Szykujemy mocną ofensywę na nadchodzący sezon w kierunku Warszawy, Wrocławia i województwa kujawsko-pomorskiego. Zależy nam też na rozwoju rynku lokalnego. W tym celu wprowadzamy firmowe stojaki do sklepów. Myślimy także o wprowadzeniu butelki zwrotnej, co umożliwi nam znaczne obniżenie ceny piwa – mówi K. Błajet.

Browar świadczy też usługę warzenia piwa na indywidualne zamówienie. Według własnej receptury lub z własną etykietą. - Gotujemy piwa według receptury dostarczonej nam przez kontraktowca. Później odbiera całą partię i sprzedaje pod własną marką. Mamy też możliwość oklejenia naszego piwa etykietą zaprojektowaną przez indywidualnego odbiorcę. Minimalna ilość zamówienia to 1000 butelek - mówi K. Błajet.  

Wizyta w browarze była też okazją dla bytowskich hobbystów warzenia piwa w domu do rozmowy i spędzenia ze sobą czasu, bez pośrednictwa internetu. – Szkoda, że środowisko bytowskich piwowarów nie może się zlepić. Przeprowadziliśmy warsztaty piwowarskie w Tuchomiu i Studzienicach, w których wzięło udział po kilka osób. Myślę, że warto by się spotykać częściej, aby porozmawiać o warzeniu piwa. Byłoby wspaniale, gdyby przy Browarze Bytów powstał pub z prawdziwego zdarzenia, gdzie w miłej atmosferze można by porozmawiać przy degustacji różnych gatunków – podsumował spotkanie Marek Wantoch Rekowski jeden z bytowskich domowych piwowarów. – Założyliśmy nieformalne stowarzyszenie. Na facebooku mamy wspólne konto, gdzie dzielimy się informacjami i radami. Pomagamy też tym, którzy w warzeniu własnego piwa stawiają pierwsze kroki – mówi Jarosław Kerner, jedna z kilku osób, które miały okazję zapoznać się z tajnikami wytwarzania piwa Bytów.

banner
banner
banner

ARCHIWUM PDF