- Przewróciłem się przez jeden słupek i omal nie wybiłem zębów na kolejnym. Nie wiem, kto pozwolił na wkopanie 40 cm wysokości metalowych rurek na miejskim chodniku - skarży się nasz Czytelnik, który w ubiegłym tygodniu potknął się o jeden z nich przy ul. 1 Maja w Bytowie.
- Nie zauważyłem sterczących z ziemi metalowych słupków chociaż szedłem tamtędy w biały dzień. Co będzie, jak ktoś pójdzie tam w nocy? Tym bardziej że miejsce nie jest oświetlone - mówi zdenerwowany mężczyzna. Mowa o kilkumetrowej długości chodniku przy drodze dojazdowej do byłego biurowca tartaku przy ul. 1 Maja. Od kilku lat, o czym wielokrotnie pisaliśmy na łamach ?Kuriera?, mieszkańcy tej ulicy skarżą się na parkujące tam samochody tarasujące wjazdy na ich posesje. Miejsce jest popularne również wśród petentów pobliskiego Urzędu Miejskiego.
Okazało się, że słupki to efekt interwencji właściciela przylegającej do chodnika posesji. Wziął sprawy w swoje ręce i wypowiedział wojnę kierowcom łamiącym przepisy, parkującym tuż pod zakazującym tego znakiem. - Kierowcy mają w nosie znak, dlatego musiałem szukać innych sposobów na wyegzekwowanie przepisów - tłumaczy mieszkaniec ul. 1 Maja. - Władze miasta dały materiał, a ja wyłożyłem chodnik po to, by służył mieszkańcom w dojściu do domów. Jednak był wiecznie zastawiony przez samochody. Pomału się zapadał, a ludzie nadal musieli chodzić gruntową drogą, często w błocie, dlatego postanowiłem wkopać rurki, które uniemożliwiły wjazd na ciąg dla pieszych - wyjaśnia zapewniając, że słupki nie stwarzają nikomu zagrożenia. - To metalowe rurki z zaokrąglonymi dla bezpieczeństwa końcami. Aby były widoczne, pomalowałem je na żółto. Jak do tej pory nikt nie miał do nich żadnych uwag - mówi mężczyzna.
Udał się jednak do Urzędu Miejskiego, aby wyjaśnić sprawę. Po rozmowie z urzędnikami jeszcze tego samego dnia zdemontował słupki. Jest jednak szansa, że już wkrótce w tym samym miejscu pojawią się inne. - Mieszkaniec ul. 1 Maja próbował rozwiązać problem, jednak nikt sam na miejskim chodniku nie może montować ani ustawiać rzeczy ograniczających parkowanie, bo to my odpowiadamy za bezpieczeństwo w tym miejscu - mówi Krzysztof Szymański, kierownik wydziału inwestycji i infrastruktury Urzędu Miejskiego w Bytowie. - Rzeczywiście jest tam problem z kierowcami, którzy nie przestrzegają przepisów. Zamierzamy ustawić słupki, ale już zgodnie z przepisami - zapowiada miejski urzędnik.




(2).gif)



